Jednym z najmocniej promowanych argumentów za wprowadzeniem Strefy Czystego Transportu jest poprawa jakości powietrza poprzez stopniową wymianę floty samochodowej na nowszą i mniej emisyjną. W teorii brzmi to logicznie. W praktyce jednak przyjęte rozwiązania prowadzą do efektu odwrotnego.
Najlepszym przykładem jest dożywotnie zwolnienie mieszkańców Krakowa z obowiązku wymiany samochodu na pojazd spełniający normy strefy.
Na pierwszy rzut oka wygląda to jak ukłon w stronę mieszkańców. W rzeczywistości jest to mechanizm, który konserwuje stary park samochodowy i blokuje naturalną wymianę aut.
Rynek, który przestaje działać
Już dziś widać wyraźnie, że samochody niespełniające wymogów SCT:
-
praktycznie nie znajdują nabywców,
-
tracą gwałtownie na wartości,
-
stają się towarem „niesprzedawalnym”.
Skutek jest prosty: mieszkaniec Krakowa, który chciałby wymienić samochód na nowszy, nie ma realnej możliwości sprzedaży starego pojazdu, aby pozyskać środki na zakup nowego.
W normalnych warunkach wymiana auta wygląda następująco:
stare auto → sprzedaż → dopłata → nowsze auto
W warunkach SCT ten mechanizm się załamuje.
Absurd podwójnych kosztów
Jeżeli mieszkaniec Krakowa mimo wszystko zdecyduje się na zakup nowego samochodu, musi:
-
zatrzymać stare auto, bo nie ma komu go sprzedać,
-
ponosić koszty jego ubezpieczenia lub przynajmniej przechowywania,
-
znaleźć drugie miejsce parkingowe, co w Krakowie często jest fizycznie niemożliwe albo bardzo drogie.
W praktyce oznacza to, że:
aby kupić nowe auto, trzeba mieć pieniądze nie tylko na nowe auto, ale także na utrzymanie starego.
Dla ogromnej części mieszkańców jest to bariera nie do przejścia.
Efekt: jeździmy starymi autami do ich śmierci technicznej
Naturalnym skutkiem tego systemu będzie to, że:
-
mieszkańcy Krakowa będą eksploatować stare samochody jak najdłużej,
-
wymiana pojazdów zostanie odłożona na wiele lat,
-
średni wiek samochodów w mieście… wzrośnie, a nie spadnie.
To dokładne przeciwieństwo deklarowanego celu strefy.
Ekologia bez mechanizmu zmiany
Polityka środowiskowa działa tylko wtedy, gdy:
-
tworzy realne bodźce do zmiany zachowań,
-
nie blokuje mechanizmów rynkowych,
-
ułatwia, a nie utrudnia modernizację.
W przypadku SCT mamy do czynienia z konstrukcją, która:
-
zamyka rynek wtórny,
-
nie tworzy programu wykupu, dopłat ani zachęt,
-
nie zapewnia mieszkańcom realnej ścieżki przejścia na nowsze pojazdy.
To nie jest transformacja. To jest zamrożenie stanu istniejącego.
Pytanie fundamentalne
Jak ma dojść do poprawy jakości powietrza w Krakowie, skoro:
-
mieszkańcy nie muszą wymieniać samochodów,
-
a jednocześnie nie mogą ich sprzedać,
-
i nie mają środków ani przestrzeni na utrzymywanie dwóch pojazdów?
System, który z jednej strony deklaruje walkę z emisją, a z drugiej blokuje wymianę floty, jest systemem wewnętrznie sprzecznym.
Potrzeba korekty, nie dogmatu
Jeżeli strefa ma realnie działać, potrzebne są:
-
programy odkupu lub kasacji starych pojazdów,
-
dopłaty do zakupu nowszych aut,
-
czasowe i jasno określone okresy przejściowe,
-
rozwiązania, które uruchomią, a nie zablokują rynek.
Bez tego SCT stanie się systemem, który istnieje na papierze, generuje konflikty społeczne, ale nie poprawia jakości powietrza.
A to był przecież główny powód jej wprowadzenia.
Autor: Andrzej Lewek

